Prototyp autonomicznego pojazdu podwodnego, budowanego wspólnie przez Politechnikę Gdańską i RADMOR S.A. z GRUPY WB ukończył pierwszą misję operacyjną. Testy przeprowadzone w Sobieszewie pokazały, że od koncepcji do działającego systemu wystarczyło zaledwie pięć miesięcy.
We wtorek 14 kwietnia na wodach w rejonie Sobieszewa „Pirania” po raz pierwszy działała w warunkach zbliżonych do rzeczywistej operacji inspekcyjnej. Scenariusz obejmował pełen cykl: wodowanie ze slipu, zanurzenie, przeszukanie akwenu, zobrazowanie dwóch obiektów za pomocą kamery i sonaru, ich identyfikację, a na koniec – bezpieczny powrót do punktu startu. Wszystkie etapy przebiegły zgodnie z planem.
Czym jest „Pirania”?
To bezzałogowy pojazd podwodny projektowany z myślą o monitorowaniu i inspekcji infrastruktury krytycznej: portów, kotwicowisk, podmorskich instalacji energetycznych i telekomunikacyjnych. Wyposażony w kamerę przystosowaną do pracy przy słabym oświetleniu oraz systemy sonarowe i nawigacyjne, ma wykrywać anomalie na dnie morskim i identyfikować potencjalne zagrożenia. Projekt ma charakter podwójnego zastosowania – może służyć zarówno celom cywilnym, jak i obronnym.
Dziedzictwo „Głuptaka”
Gdańska uczelnia nie zaczyna od zera. Jej doświadczenie w budowie pojazdów podwodnych sięga lat 80., kiedy powstawał „Głuptak” – konstrukcja dostarczana od lat Marynarce Wojennej RP. „Pirania” czerpie z tego dorobku, rozwijając go w kierunku zastosowań inspekcyjnych i rozpoznawczych.
Kluczową rolę w przeniesieniu technologii z laboratorium na rynek odgrywa PG Biznes Hub – uczelniana jednostka odpowiedzialna za komercjalizację badań. To właśnie na styku kompetencji naukowych Politechniki, potrzeb rynkowych i doświadczenia przemysłowego RADMOR-u powstała współpraca, która pozwoliła w ekspresowym tempie przejść od pomysłu do sprawdzonego prototypu.
– Udana pierwsza misja potwierdza, że Politechnika Gdańska potrafi przekuwać kompetencje badawcze w konkretne rozwiązania – podkreśla prof. Krzysztof Wilde, rektor uczelni.
Modułowa konstrukcja na miarę klienta
Twórcy zapowiadają, że docelowa wersja „Piranii” będzie miała budowę modułową. W zależności od potrzeb odbiorcy pojazd będzie można wyposażyć w różne zestawy sonarów, kamer, a także dodatkowe komponenty – od ramienia z manipulatorem po specjalistyczne czujniki. Chodzi o to, by każdy egzemplarz był dopasowany do konkretnego zadania, a nie był uniwersalną, kompromisową platformą.
– Tworzymy rozwiązania, które mają służyć bezpieczeństwu Polski i naszego Bałtyku. Chcemy skuteczniej wykrywać zagrożenia ukryte pod wodą, szczególnie w rejonie portów i infrastruktury krytycznej – mówi Bartłomiej Zając, prezes zarządu RADMOR S.A.
Na horyzoncie: Przylądek Pomerania
Kontekst, w jakim powstaje „Pirania”, wykracza daleko poza sobieszewski poligon. Polska stoi przed uruchomieniem jednej z największych inwestycji morskich w swoich dziejach – Przylądka Pomerania. W Świnoujściu ma powstać głębokowodny terminal kontenerowy na 186 hektarach nowego, sztucznie usypanego lądu, z nabrzeżem o długości 1,3 km i przepustowością sięgającą 2 mln TEU rocznie. Ukończenie pierwszego etapu planowane jest na przełom 2029 i 2030 roku.
Tak rozległa infrastruktura portowa – z torem podejściowym o głębokości 17 metrów, basenem portowym i kilometrami nabrzeży – będzie wymagała stałego, zautomatyzowanego nadzoru podwodnego. Inspekcja dna w rejonie falochronów, monitorowanie stanu podmorskich konstrukcji hydrotechnicznych, wykrywanie nieautoryzowanych obiektów w akwenie portowym – to dokładnie scenariusze, do których projektowana jest „Pirania”.
Jeśli dalsze testy potwierdzą niezawodność systemu, „Pirania” mogłaby stać się jednym z elementów zabezpieczenia nowego świnoujskiego portu – patrolując jego podwodne otoczenie w sposób, który dziś wymaga angażowania kosztownych zespołów nurków lub wynajmowania zagranicznych platform.
Co dalej?
Przed zespołem kolejne etapy testów i integracji systemów. Sobieszewo było sprawdzianem zasadniczych funkcji – łączności, manewrowania, obrazowania. Teraz przyjdzie czas na dłuższe misje, trudniejsze warunki i bardziej złożone scenariusze rozpoznawcze. Jeśli „Pirania” przetrwa te próby, ma szansę stać się jednym z pierwszych polskich seryjnych dronów podwodnych – i realnym narzędziem ochrony bałtyckiej infrastruktury na nadchodzące dekady.
źródło: Politechnika Gdańska




