Zanim na wybrzeżu Świnoujścia pojawią się kawał nowego lądu oraz terminalowe dźwigi, w terenie pracują… ornitolodzy i botanicy.
Budowa portu kontenerowego na Przylądku Pomerania to jedna z największych inwestycji infrastrukturalnych nad Bałtykiem, ale jej pierwszy, mało widoczny etap to działania na rzecz przyrody. Prowadzone są one od blisko dwóch lat i mają jeden cel: zrekompensować straty w środowisku, zanim jeszcze ruszą właściwe roboty budowlane.
Chronimy, to co cenne
Obszar przyszłego terminala i jego otoczenie to mozaika wydm, nadmorskich lasów i terenów podmokłych – miejsc szczególnie cennych dla ptaków i roślin. Jak wartościowy jest to obszar wiemy dzięki przeprowadzonym badaniom.
Potwierdziły one występowanie 105 gatunków ptaków, w tym 91 gatunków objętych ścisłą ochroną gatunkową, 6 objętych częściową ochroną gatunkową i 8 gatunków łownych. Spośród wykazanych gatunków 11 jest wymienione jest w załączniku I do Dyrektywy Ptasiej, unijnego dokumentu, który zaleca ochronę siedlisk szczególnie cennych gatunków.
Wśród ptaków lęgowych dominowały gatunki związane z lasami, a następnie terenami otwartymi i gatunki synantropijne, które przystosowały się do życia obok ludzi, takie jak bielik, gąsiorek, lerka, dzięcioł czarny, lelek, bogatka, czarnogłówka, dzięcioł duży, grzywacz, kapturka, kos, kowalik, krogulec, modraszka, myszołów zwyczajny, pełzacz leśny, piecuszek, pierwiosnek, pleszka, rudzik, sikora uboga, słonka, sójka, strzyżyk, szpak, śpiewak, świergotek drzewny, świstunka leśna, zięba oraz kobuz.








Nowe platformy lęgowe dla Bielika
Najbardziej efektownym elementem działań mających zrekompensować wpływ inwestycji była instalacja platform lęgowych dla bielików – największych ptaków drapieżnych w Polsce i symbolu Wyspy Wolin. Na terenie Nadleśnictwa Międzyzdroje zamontowano dwie sztuczne konstrukcje z gotowymi gniazdami. Każda z nich to masywna, stabilna platforma osadzona wysoko na drzewie, zdolna utrzymać ważące kilkadziesiąt kilogramów gniazdo i dorosłe ptaki o rozpiętości skrzydeł sięgającej 2,4 metra. Jedna z platform została zamontowana w niewielkiej odległości od terminala LNG i planowanego terminala kontenerowego – Przylądka Pomerania. – To gniazdo zostało zajęte wkrótce po montażu. Tutejsza para bielików ma już za sobą pierwszy lęg w sprezentowanym im gnieździe – mówi Damian Spieczyński z Biura Konserwacji Przyrody, współwykonawca działań minimalizujących, monitoringu przedinwestycyjnego oraz autor raportu oddziaływania na środowisko budowy Terminala Kontenerowego.
Bieliki są wierne swoim terytoriom – często zajmują te same miejsca lęgowe przez kilkanaście lat z rzędu. Co ciekawe, ich gniazda mogą osiągać rozmiary 2–3 metrów średnicy i ważyć do 500 kg! W naturalnych warunkach bieliki żywią się rybami, ale nie pogardzą też ptakami wodnymi czy padliną. Ochrona ich siedlisk nadmorskich i lasów wydmowych jest kluczowa, bo liczebność gatunku w Polsce wciąż jest stosunkowo niewielka.
Nie tylko bieliki
Oprócz „królewskich” ptaków zadbano także o mniejszych mieszkańców lasu i nadmorskich łąk. W ramach kompensacji zawieszono ponad sto budek lęgowych przeznaczonych dla najmniejszych skrzydlatych lokatorów lasu. Gniazdować mogą w nich m.in. sikory, muchołówki czy mazurki. W lasach i na ich skraju zawisło też ponad 70 budek, z których korzystać mogą chociażby dzięcioły, sowy czy dudki.
Dla ptaków dziuplastych takie konstrukcje to często jedyna szansa na bezpieczny lęg. Stare, próchniejące drzewa z naturalnymi dziuplami są coraz rzadsze, a nowe nasadzenia potrzebują dziesiątek lat, by stać się odpowiednim domem dla skrzydlatych lokatorów.
Dodatkowo w Leśnictwie Troszyn powstało również specjalne gniazdo dla puchacza – największej sowy Europy, a na terenie Nadleśnictwa Międzyzdroje zamontowano budki dla nietoperzy. Właśnie platforma dla puchacza okazała się największym wyzwaniem. Zbudowaliśmy ją z desek i wyścielono naturalnym materiałem – zrębkami, korą, próchnem, suchą biomasą traw i turzyc z wysokim rantem, zapobiegającym przedwczesnemu opuszczeniu gniazda przez pisklęta, tak żeby wszystko się zaraz nie rozsypało. To konstrukcja większa niż platformy dla bielika i montaż odbył się w kilku częściach. To było najtrudniejsze zadanie – opowiada Damian Spieczyński z Biura Konserwacji Przyrody.
Budki, platformy oraz gniazdo posadowione zostały na podstawie przeprowadzonej specjalistycznej analizy przyrodniczej obszaru Nadleśnictwa Międzyzdroje, na obszarze Natura 2000 Specjalnym Obszarze Ochrony Siedlisk Wolin i Uznam.
Mało osób wie, że zamontowane w rejonie nowego portu gniazdo puchacza i platformy bielików intensywnie pachną. Wszystko dzięki naturalnemu środkowi na bazie geraniolu. To substancja wykorzystywana do produkcji perfum, daje aromat róży i pelargonii, ale w wersji stężonej to też skuteczny środek do odstraszania uprzykrzających wszystkim życie owadów.
Bezpieczna przeprowadzka roślin
Równolegle toczą się działania botaniczne. Przez dwa lata specjaliści dokładnie przebadali teren przyszłego terminala. W obszarze leśnym i na nadmorskich wydmach znaleźli m.in. kruszczyka rdzawoczerwonego – dziko rosnącego storczyka, jastrzębca baldaszkowego o intensywnie żółtych kwiatach, bylicę nadmorską występującą wyłącznie na wybrzeżu, solankę kolczystą, a także honkenię piaskową i rukiew nadmorską – rośliny, które swoimi korzeniami stabilizują wydmy i chronią je przed rozwiewaniem. Zidentyfikowano również rzadkie gatunki traw typowych dla bałtyckiego brzegu jak perz sitowy, piaskownicę zwyczajną, wydmuchrzycę piaskową i kostrzewę poleską.
Kruszczyk rdzawoczerwony to jeden z rzadkich, dziko rosnących storczyków nad Bałtykiem, występujący w nadmorskich lasach i na wydmach. Jego kwiaty mają subtelny, słodkawy zapach przypominający wanilię lub kakao, który przyciąga owady zapylające, głównie muchówki. Roślina nie produkuje nektaru, zapylające ją owady muszą więc zadowolić się wrażeniami zapachowymi.
Dla laików te nazwy brzmią jak łamaniec językowy, ale każda z tych roślin pełni w nadmorskim ekosystemie bardzo konkretną rolę. Honkenia piaskowa i rukiew nadmorska należą do tzw. gatunków pionierskich – jako pierwsze zasiedlają ruchome piaski, wiążą je korzeniami i tworzą warunki, w których mogą pojawić się kolejne rośliny. Piaskownica zwyczajna i wydmuchrzyca piaskowa budują z kolei naturalne „rusztowanie” wydm, chroniąc je przed wywiewaniem podczas sztormowych wiatrów. Bez nich krajobraz wybrzeża dosłownie by się rozsypał.
W sumie blisko 760 roślin zostało przeniesionych na nowe, bezpieczne stanowiska w rejonie polsko-niemieckiej granicy. Przesadzanie całych kęp odbywało się z najwyższą ostrożnością – każda roślina była dokumentowana, opisywana i sadzona w warunkach jak najbardziej zbliżonych do naturalnych. – Inwestor ma również za zadanie sprawdzać czy przesadzone rośliny się przyjęły, a nasiona wykiełkowały. Ten monitoring będzie trwał do końca inwestycji i przez 5 lat po zakończeniu realizacji przedsięwzięcia, jakim jest budowa Przylądka Pomerania – mówi Damian Spieczyński, odpowiedzialny za te prace.
Najpierw działania, potem stała kontrola
Takie działania to, jak podkreśla ekspert, nie jednorazowa akcja, ale element długofalowego procesu. Po zakończeniu budowy portu prowadzone będą obserwacje, czy ptaki zasiedlają nowe budki i platformy, a przeniesione rośliny dobrze się przyjmują. Przyroda ma bowiem swoje tempo i swoje wymagania, których nie da się przyspieszyć decyzją administracyjną.
Na razie w terenie pracują nie budowlańcy, lecz przyrodnicy. Zamiast fundamentów powstają gniazda, zamiast konstrukcji stalowych – drewniane budki. To cichy etap inwestycji, którego zwykle się nie widzi, a od którego zależy, czy ptaki i rośliny znajdą tu swoje miejsce także wtedy, gdy port zacznie już działać.

